– Chciałbym, żeby uczestnicy wyszli trochę zmęczeni od nadmiaru atrakcji, ale uśmiechnięci, zaskoczeni i z poczuciem, że uczelnie oraz instytucje naukowe są także ich miejscami. Najlepiej, gdyby została z nimi jedna myśl, jedno doświadczenie albo jedno pytanie, które nie da im spokoju. Nauka bardzo często zaczyna się właśnie od takiego pytania. Rozmowa z Adamem Tuszyńskim z Działu Promocji i Komunikacji GUMed o Pomorskiej Nocy Naukowców 2026, popularyzacji nauki i o tym, dlaczego warto otwierać uczelnie i instytucje naukowe na mieszkańców Trójmiasta.
Jakub Sierakowski: – Kiedy podkreślasz w kalendarzu ostatni piątek września?
Adam Tuszyński: – Właściwie zaraz po zakończeniu poprzedniej edycji. Kiedy uczestnicy wychodzą już z ostatnich warsztatów, a my zaczynamy podsumowywać wydarzenie, w kalendarzu pojawia się termin kolejnej Pomorskiej Nocy Naukowców. To nie jest przedsięwzięcie, które przygotowuje się w kilka tygodni, jego organizacja ma swój całoroczny rytm.
Ostatni piątek września ma przy tym znaczenie szersze niż data jednego wydarzenia. Wtedy w wielu europejskich miastach odbywa się Europejska Noc Naukowców, a my jesteśmy częścią tego wspólnego ruchu otwierania nauki na społeczeństwo. Dla mnie to trochę naukowe święto Trójmiasta, ale też bardzo konkretny wyraz tak zwanej trzeciej misji uczelni: odpowiedzialności za dzielenie się wiedzą, dialog z mieszkańcami i obecność uniwersytetu poza jego murami.
– A jakbyś opisał PNN komuś, kto nie wie, o co chodzi?
– Powiedziałbym, że PNN to rozproszony po Trójmieście, otwarty kampus naukowy. Przez jeden wieczór uczelnie, laboratoria i instytucje badawcze zapraszają mieszkańców do środka. Można wejść do miejsc, które na co dzień nie są dostępne, samodzielnie przeprowadzić doświadczenie, zobaczyć symulację medyczną, wziąć udział w warsztacie albo po prostu porozmawiać z osobą, która zawodowo zajmuje się badaniami.
Najważniejsze jest dla mnie właśnie to bezpośrednie spotkanie. PNN nie jest targami gotowych wynalazków ani pokazem nauki rozumianej jako zbiór efektownych ciekawostek. Staramy się odsłonić także sam proces badawczy: pytanie, hipotezę, eksperyment, analizę danych, dyskusję, a czasem również błąd i konieczność zmiany wcześniejszego założenia. To bardzo ludzka strona nauki, której zwykle nie widać w podręczniku.
Najprościej mówiąc: zamiast tylko słuchać o nauce, można jej dotknąć, zobaczyć ją w działaniu i przekonać się, że dotyczy naszego zdrowia, środowiska, technologii i codziennych decyzji. A przy okazji zobaczyć, że za wiedzą stoją konkretni ludzie, ciekawi świata i gotowi rozmawiać.
– Jaka jest Twoim zdaniem główna rola PNN? Zabawa, edukacja?
– Nie rozdzielałbym zabawy i edukacji, bo w dobrze zaprojektowanej popularyzacji nauki jedno wzmacnia drugie. Zabawa przyciąga uwagę, obniża próg wejścia i sprawia, że uczestnik chce sam spróbować. Edukacja zaczyna się wtedy, gdy za tym doświadczeniem pojawia się pytanie: dlaczego to działa, skąd to wiemy i czy można ten wynik sprawdzić? Nie chcemy nikogo sadzać w szkolnej ławce i prowadzić kolejnej lekcji. Chcemy stworzyć warunki, w których wiedza rodzi się z ciekawości i własnego działania.
Długofalowo rola PNN jest jeszcze szersza. Chodzi o rozwijanie kultury naukowej: umiejętności odróżniania opinii od dowodu, sprawdzania źródeł, rozpoznawania uproszczeń i zadawania dobrych pytań. W świecie, w którym bardzo łatwo rozpowszechniają się dezinformacja i pozornie proste odpowiedzi, takie kompetencje są potrzebne nie tylko przyszłym naukowcom, lecz każdemu z nas.
Zależy nam też na budowaniu zaufania do nauki, ale nie na zasadzie: „uwierz, bo mówi to ekspert”. Zdrowe zaufanie wynika z tego, że rozumiemy, jak powstaje wiedza, dlaczego wyniki podlegają weryfikacji i czemu nauka potrafi korygować własne wnioski. Jeśli uczestnik świetnie się bawi, a potem zaczyna uważniej patrzeć na informacje i odważniej pytać, to wtedy PNN spełnia swoją rolę.
– To czwarta edycja PNN. Jaka jest dziś pozycja tego wydarzenia w Trójmieście i jak się ono rozwija?
– Mam poczucie, że Pomorska Noc Naukowców znalazła już stałe miejsce w kalendarzu Trójmiasta i jest dziś jednym z największych wydarzeń popularyzujących naukę w regionie. Przez pierwsze trzy edycje odwiedziło nas łącznie ponad 22 tysiące osób, a każdego roku w program angażuje się ponad stu naukowców i popularyzatorów. Coraz więcej mieszkańców rozpoznaje markę PNN, czeka na ogłoszenie programu i planuje ten wieczór z wyprzedzeniem.
Pozycja wydarzenia nie wynika jednak wyłącznie z frekwencji. PNN stała się wspólną platformą współpracy najważniejszych uczelni i instytucji naukowych Pomorza. W jednym programie spotykają się medycyna, nauki o morzu, technika, nauki ścisłe, społeczne i przyrodnicze. To ważne, bo współczesnych problemów, od zdrowia publicznego po zmianę klimatu czy rozwój sztucznej inteligencji, nie da się dobrze opisać z perspektywy jednej dyscypliny.
Mamy też mocne zewnętrzne potwierdzenie jakości tej koncepcji. Projekt Research4Resilience uzyskał w konkursie Komisji Europejskiej maksymalną ocenę 15 punktów na 15 i finansowanie edycji w latach 2026–2027. Z kolei projekt dofinansowany przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego otrzymał 24 punkty na 25. Traktuję to nie tylko jako sukces grantowy, lecz także jako sygnał, że wypracowany w Trójmieście model dialogu nauki ze społeczeństwem jest wartościowy i ma potencjał dalszego rozwoju.
Najważniejsza zmiana polega więc na przechodzeniu od pojedynczego wydarzenia do trwałego programu obecności nauki w przestrzeni publicznej. Sama noc pozostaje kulminacją, ale coraz mocniej myślimy również o działaniach edukacyjnych w ciągu roku, zwłaszcza dla młodzieży szkolnej.
– Jak porównałbyś pierwszą edycję z tym, co mamy teraz?
– Pierwsza edycja była trochę skokiem na głęboką wodę i to w najlepszym znaczeniu tego określenia. Nie wiedzieliśmy jeszcze, jaka będzie skala zainteresowania, a już wtedy odwiedziło nas blisko 7 tysięcy osób. W program włączyło się ponad stu naukowców i popularyzatorów. To był fantastyczny wynik i bardzo czytelny sygnał, że mieszkańcy potrzebują bezpośredniego, nieskrępowanego kontaktu z nauką.
Dzisiaj mamy znacznie większe doświadczenie, silną grupę partnerów, szerszy program i sprawniejszą koordynację działań odbywających się równolegle w wielu miejscach. Nauczyliśmy się lepiej projektować ścieżkę uczestnika: od informacji i rejestracji, przez orientację w programie, po samo doświadczenie na warsztacie czy pokazie. Rozwinęło się także zaplecze techniczne, promocyjne i organizacyjne, którego odbiorcy zwykle nie widzą, ale które decyduje o komforcie i bezpieczeństwie wydarzenia.
Najbardziej cieszy mnie jednak rozwój jakościowy. Program jest bardziej interdyscyplinarny, komunikacja naukowa coraz bardziej świadoma, a poszczególne aktywności lepiej dopasowane do dzieci, młodzieży, rodzin i dorosłych. Mamy też wyraźniejsze tematy przewodnie, dzięki którym wiele różnych wydarzeń składa się na wspólną opowieść, w tym roku o odporności zdrowotnej, społecznej i technologicznej.
Jednocześnie pilnujemy, by nie stracić tego, co było siłą pierwszej edycji: energii, dostępności i autentycznego spotkania z badaczami. Profesjonalizacja jest potrzebna, ale PNN nie może stać się wydarzeniem sztywnym. Nadal ma być miejscem, w którym można podejść, zapytać o coś zupełnie niespodziewanego i zobaczyć, że nauka naprawdę zaczyna się od ciekawości.
– Ile czasu zajmuje organizacja PNN i ile osób jest w nią zaangażowanych?
– Pomorskiej Nocy Naukowców nie organizuje się w kilka tygodni. Przygotowania zaczynają się właściwie od ewaluacji poprzedniej edycji: analizujemy frekwencję, pytamy uczestników i zespoły o doświadczenia, sprawdzamy, co zadziałało, a co trzeba poprawić. Potem rozpoczynają się rozmowy z partnerami, budowanie koncepcji programowej, nabór propozycji i układanie wielu elementów w jeden spójny wieczór.
Do tego dochodzą kwestie finansowania i rozliczeń, rejestracja, logistyka, bezpieczeństwo, dostępność, obsługa techniczna i audiowizualna, oznakowanie przestrzeni, koordynacja wolontariuszy, promocja oraz komunikacja z tysiącami uczestników. Każda aktywność wymaga również odpowiedzialności merytorycznej. Trzeba przełożyć często bardzo złożone badania na jasny przekaz, a jednocześnie nie zgubić precyzji i nie obiecywać więcej, niż pozwalają powiedzieć wyniki. To jedno z największych wyzwań dobrej komunikacji naukowej.
Nie chciałbym podawać jednej zamkniętej liczby, bo zespół jest rozproszony pomiędzy wieloma instytucjami, a na kolejnych etapach dołączają następne osoby. Wiemy jednak, że co roku sam program współtworzy ponad stu naukowców i popularyzatorów. Jeżeli doliczymy doktorantów, studentów, wolontariuszy oraz zespoły organizacyjne, techniczne, administracyjne i promocyjne wszystkich partnerów, mówimy o setkach zaangażowanych osób.
To zarazem największa trudność i największa wartość PNN. Nie jest to wydarzenie jednej jednostki czy jednego środowiska, lecz wspólne przedsięwzięcie pomorskich uczelni i instytucji naukowych. Uczestnik widzi kilka godzin programu, ale za tymi godzinami stoi niemal rok współpracy.
– Przejdźmy do najważniejszej kwestii: co będzie się działo 25 września i gdzie?
– Najkrócej mówiąc: 25 września nauka ponownie opanuje Trójmiasto. W programie znajdą się warsztaty, eksperymenty, wykłady popularnonaukowe, pokazy, symulacje medyczne, konkursy, rodzinne aktywności i spotkania z badaczami. Będą również nowoczesne technologie, między innymi rozwiązania wykorzystujące wirtualną rzeczywistość i druk 3D. Nie chodzi jednak o samą liczbę atrakcji, bo zależy nam, aby każda z nich dawała możliwość działania, rozmowy albo postawienia własnego pytania.
Motywem przewodnim edycji jest szeroko rozumiana odporność: zdrowotna, społeczna i technologiczna. W tym kontekście pojawią się między innymi zagadnienia dotyczące dezinformacji i zdrowia publicznego, doświadczeń wyniesionych z pandemii, wpływu zmiany klimatu na zdrowie, wykorzystania sztucznej inteligencji w medycynie czy odporności psychicznej. To tematy bardzo aktualne, ale chcemy o nich mówić przystępnie i bez upraszczania ich do jednego efektownego hasła.
Na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym sercem wydarzenia będzie Centrum Sportu ze sceną główną i stanowiskami naukowymi. Część warsztatów i wykładów odbędzie się również w Katedrze i Zakładzie Medycyny Sądowej oraz w innych przestrzeniach Uczelni.
W Gdańsku swoje wydarzenia przygotują także Politechnika Gdańska i Uniwersytet Gdański. W Gdyni uczestników zaproszą Uniwersytet Morski w Gdyni, Akademia Marynarki Wojennej, Centrum Nauki Experyment oraz Akwarium Gdyńskie, będące częścią Morskiego Instytutu Rybackiego – Państwowego Instytutu Badawczego. Instytut Oceanologii Polskiej Akademii Nauk z Sopotu będzie obecny ze swoim stanowiskiem w Centrum Nauki Experyment.
To jedno wspólne wydarzenie tworzone przez Gdański Uniwersytet Medyczny i siedem instytucji partnerskich, odbywające się równolegle w wielu miejscach. Dzięki temu program pokazuje rzeczywistą różnorodność pomorskiej nauki. Niezależnie od tego, czy kogoś interesuje człowiek i jego zdrowie, morze i klimat, technologia, bezpieczeństwo, przyroda czy nauki ścisłe, będzie mógł znaleźć własną ścieżkę przez tę noc.
– Z czym chciałbyś, żeby uczestnicy zostali po tej nocy?
– Chciałbym przede wszystkim, żeby uczestnicy wyszli z PNN z ciekawością i poczuciem intelektualnej sprawczości. Żeby nie myśleli o nauce jako o odległym świecie zarezerwowanym dla nielicznych, lecz jako o sposobie rozumienia rzeczywistości, z którego wszyscy możemy korzystać. Jeśli jakieś dziecko pomyśli po tej nocy: „Ja też mogę kiedyś zadawać takie pytania i robić takie rzeczy”, to będzie dla nas ogromny sukces.
Dobrze byłoby, gdyby młodzi ludzie zobaczyli, że nauka nie jest samotnym olśnieniem jednego geniusza, lecz pracą zespołową, międzynarodową i opartą na wymianie pomysłów. Że niepewność nie jest jej słabością, a przeciwnie, uczciwe mówienie o granicach wiedzy i gotowość do korygowania wniosków są oznaką rzetelności. To bardzo ważna lekcja, szczególnie dziś.
Chciałbym też, żeby dorośli wyszli lepiej wyposażeni do oceny informacji: z większą gotowością do sprawdzania źródeł, pytania o dowody i rozmowy z ekspertami. A rodziny z tematem, do którego wrócą jeszcze następnego dnia przy śniadaniu. Właśnie takie rozmowy budują odporność społeczną: nie przez strach czy proste recepty, lecz przez wiedzę, krytyczne myślenie i poczucie, że potrafimy wspólnie szukać odpowiedzi.
A emocjonalnie? Chciałbym, żeby uczestnicy wyszli trochę zmęczeni od nadmiaru atrakcji, ale uśmiechnięci, zaskoczeni i z poczuciem, że uczelnie oraz instytucje naukowe są także ich miejscami. Najlepiej, gdyby została z nimi jedna myśl, jedno doświadczenie albo jedno pytanie, które nie da im spokoju. Nauka bardzo często zaczyna się właśnie od takiego pytania.
Rejestracja na wydarzenia w ramach Pomorskiej Nocy Naukowców 2026 jest dostępna na stronie internetowej https://rejestracja.pomorskanocnaukowcow.eu/.